Strona główna Redakcja Współpraca Źródła historyczne Konkursy

Zarejestruj / Zaloguj

DOŁĄCZ DO NAS!

i odkryj historię w najnowszym wydaniu

Dołącz do społeczności histurion.pl, zakładając nowe konto lub logując się poprzez portal facebook.

  • Poznaj innych miłośników historii
  • Odkrywaj historię i poznawaj dzieje postaci historycznych
  • Poznawaj historię z pierwszej ręki ściągając źródła historyczne z naszej bazy
  • Przejrzyj spersonalizowane dane historyczne, np. które postaci historyczne obchodzą z Tobą urodziny

Rejestracja


Załóż nowe konto

LUB
Załóż nowe konto z



Jesteś już użytkownikiem?    Zaloguj się

Zaloguj się w serwisie histurion.pl

Możesz zalogować się w naszym serwisie podając swój adres e-mail oraz hasło podane podczas rejestracji. Możesz również zalogować się poprzez portal facebook.


Nie mam jeszcze konta



Zaloguj się z

Załóż nowe konto w serwisie histurion.pl



Mariusz

2010-01-05 | Autor: Piotr Radziejewski


Mariusz - (ur. 156 r. p.n.e., zm. 86 r. p.n.e.) wybitny wódz rzymski, reformator armii rzymskiej, siedmiokrotny konsul, zasłynął z rozgromienia plemion Teutonów i Cymbrów.
Żył 70 lat


Gaius Marius (156 - 86 r. p.n.e.), wybitny wódz rzymski, przeprowadził gruntowną reformę armii. Siedmiokrotnie wybierany na konsula ( w 107, 104, 103, 102, 101, 100 i 86 r. p.n.e.). Zasłynął rozgromieniem plemion Teutonów i Cymbrów.

Mariusz pochodził z niezbyt zamożnej plebejskiej rodziny z Cereatae. W 133 r. p.n.e. wstąpił do armii Scypiona Młodszego. Wyróżniał się odwagą podczas walk z buntowniczymi plemionami w Hiszpanii. W zrobieniu kariery pomogło mu małżeństwo z Julią (ciotką Juliusza Cezara), dzięki któremu skoligacił się z rodem patrycjuszowskim. W 119 r. p.n.e. został trybunem ludowym, a w 116 r. p.n.e. pretorem. Rok później jako propretor pełnił funkcję namiestnika Hiszpanii. Rok 109 p.n.e. przyniósł mu funkcję legata w armii Metellusa walczącego w Afryce z Jugurtą, królem Numidii. Poprzez intrygi i fałszywe oskarżenia Mariusz doprowadził do odebrania mu dowództwa. W 107 r. p.n.e. sam stanął na czele legionów. Odniósł kilka zwycięstw, a ostatecznie zakończył wojnę zawierając przymierze z Bokchusem, królem Mauretanii, który zdradziecko schwytał Jugurtę i wydał go Rzymianom. Mariusz odbył triumf w 104 r. p.n.e.

Właśnie wtedy Rzym potrzebował obrońcy. Około 120 r. p.n.e. swą wędrówkę po Europie rozpoczęły germańskie plemiona Cymbrów, Teutonów i Ambronów z Półwyspu Jutlandzkiego. W 113 r. p.n.e. barbarzyńcy przeszli przez Noricum (Austrię) i zmierzali dalej na południe. W okolicach dzisiejszej Lublany pokonali armię konsula Gajusza Papiriusza Karbona, który chciał zatrzymać ich z dala od Italii. Konsul Marek Juniusz Sylanus w 109 r. p.n.e. zastąpił Germanom drogę nad górnym Rodanem, ale również poniósł klęskę. Po tym zwycięstwie przybysze z północy nie przekroczyli granic Rzymu, ale skierowali się do Galii. Rzymianie spróbowali pokonać ich w roku 105 p.n.e. Mimo przewagi liczebnej, armia Gnejusza Maliusza Maksymusa poniosła straszliwą klęskę pod Arausio. Rzymian ogarnął strach. Senat wezwał Mariusza do walki z barbarzyńcami. Jedyne siły, jakie miał do dyspozycji (20 000 legionistów) były zdemoralizowane i kryły się za murami Masalii. Doświadczony wódz rozpoczął ich reorganizację, a wprowadzone przez niego zmiany niedługo objęły całą armię rzymską. Reforma ta to temat na osobna pracę, tutaj wystarczy wspomnieć o ujednoliceniu uzbrojenia i zerwaniu z podziałem według wieku na formacje hastati, principes i triarii, rozwiązaniu jazdy ekwitów i zastąpieniu jej najemnikami, przydzieleniu każdemu legionowi balist i katapult oraz redukcji taborów (legioniści prawie wszystko nieśli sami, w związku z czym zwano ich "mułami Mariusza"). Zmiany dały efekt. Barbarzyńcy bezskutecznie próbowali zdobyć obóz Mariusza w Ernaginum. W 102 r. p.n.e. pod Aquae Sextiae Mariusz rozgromił Ambronów, których lud doszczętnie wyginął w tej bitwie. Zdyscyplinowani legioniści bez trudu pokonali bezładny tłum Germanów. O to chodziło Mariuszowi - Rzymianie zobaczyli, że łatwo zwyciężą jeśli tylko nie przestraszą się dzikusów i utrzymają szyk. Dwa dni później nadciągnęli Teutoni. Pod Aquae Sextiae ponownie doszło do walki. Była to raczej rzeź, a nie bitwa. Barbarzyńcy nie mogli wykorzystać swej przewagi liczebnej - musieli atakować pod górę, stłoczeni w wąskiej dolince między dwoma wzniesieniami. Część legionistów powstrzymywała Teutonów, a wydzielony oddział obszedł ich, niewidoczny za wzgórzami, i zablokował wyjście z doliny. Pułapka Mariusza zatrzasnęła się. Germanie nie byli w stanie przebić się przez rzymskie szyki. Ginęli pod gradem oszczepów i ciosami krótkich gladiusów, idealnych do walki w ścisku (w przeciwieństwie do długich mieczy i wielkich toporów Germanów). Teutońscy wojownicy zostali wybici do nogi. Ich liczba nie jest znana, ale zapewne przekraczała 100 000 (rzymska armia liczyła 40 000). Co najmniej drugie tyle wzięto do niewoli. Były to głównie kobiety i dzieci, ale Mariusz nie miał litości - kazał zapędzić jeńców na górę i strącić w przepaść. Legioniści zostawili niepogrzebane, gnijące trupy Teutonów na postrach dla nadchodzących Cymbrów. Z nimi rozprawiono się w 101 r. p.n.e. pod Vecellae. I znów germańskie hordy uległy wojskom Mariusza. To właśnie ogromne rozmiary armii Cymbrów były jedną z przyczyn ich klęski. Ściśnięci jeden obok drugiego byli łatwym celem dla rzymskich oszczepów, a w walce wręcz przeszkadzali sobie nawzajem. Nie mając w tłumie miejsca na wzięcie zamachu swym długim, ciężkim orężem, byli zupełnie bezbronni. W bitwie padło 120 000 Cymbrów. Plemię przestało istnieć. Hańbę Arausio zmyto, Rzym był bezpieczny. Mariusza obwołano trzecim założycielem (po Romulusie i Kamillusie). Aby uzupełnić jego obraz jako wodza, warto wspomnieć, że był niezwykle przesądny, wierzył w znaki, wróżby i ofiary. Podczas kampanii wojennych towarzyszyła mu wróżbitka zwana Martą Czarodziejką. Mariusz ponoć nigdy nie rozpoczynał bitwy, jeśli nie uznała ona, że bogowie mu sprzyjają.

Dalsze losy Mariusza nie są już tak chwalebne. Był świetnym dowódcą, ale w polityce postępował bardzo nierozważnie. Podczas swego konsulatu w 100 r. p.n.e. obniżył ceny zboża i przyznał weteranom ziemie w Afryce, co nie podobało się ekwitom. Z kolei lud zniechęcił Mariusz do siebie walką z radykalnymi popularami. Skłóciwszy się z prawie wszystkimi, wycofał się z życia publicznego. Powrócił w roku 90 p.n.e. odnosząc kilka zwycięstw w tzw. wojnie ze sprzymierzeńcami (Italikami żądającymi rzymskiego obywatelstwa). W 88 r. p.n.e. musiał uciekać z Rzymu, gdy miasto zajął zbrojnie jego dawny podwładny - Lucjusz Korneliusz Sulla (Mariusz przy pomocy swego stronnika, trybuna ludowego Publiusza Sulpicjusza, doprowadził do odebrania mu dowództwa nad armią, gdyż sam chciał dowodzić w wojnie z Mitrydatesem, królem Pontu). Krwawe zamieszki na ulicach Wiecznego Miasta były zapowiedzią przyszłych wydarzeń. Mariusz udał się do Afryki, a senat pod naciskiem Sulli ogłosił pogromcę barbarzyńców wrogiem publicznym. W 87 r. p.n.e. konsulem został Lucjusz Korneliusz Cynna ze stronnictwa popularów. Jego decyzje doprowadziły do kolejnych walk. Cynnę wygnano. Powrócił rok później, razem z Mariuszem. Zwolennicy starego wodza wraz z nim pomaszerowali na Rzym. Przez pięć dni i nocy trwała masakra optymatów i innych wrogów Mariusza. Wódz został konsulem, ale wkrótce zmarł. Jego przeciwnik, Sulla, ponownie zajął miasto w roku 82 p.n.e., a okrucieństwo, z jakim eliminował każdego, kto mu się sprzeciwił (słynne proskrybcje) przewyższyło zbrodnię Mariusza z 86 r. p.n.e. Ostatnim aktem zemsty Sulli na Mariuszu było zniszczenie jego grobu i rozsypanie jego prochów.

Gajusz Mariusz był jednym z najlepszych dowódców w dziejach Rzymu. Jego reformy dały państwu potężną zawodową armię, która umożliwiła dalsze podboje i skutecznie broniła imperium przez ponad cztery wieki. Nie można jednak zaprzeczyć bezwzględności w walce o władzę i straszliwemu okrucieństwu tego wielkiego wodza. Mimo ważnej roli, jaką odegrał, nie jest postacią powszechnie znaną. Sławę Gajusza Mariusza przyćmiły dokonania jego siostrzeńca - Juliusza Cezara.


To jest tylko wstępna biografia, wymaga uzupełnienia!
Podziel się!
        
Brak komentarzyDodaj komentarz

Wyraź swoje zdanie :

Komentujesz jako użytkownik niezarejestrowany - gość. Z tego powodu, zanim komentarz pojawi się na stronie będzie musiał zostać zaakceptowany przez naszą redakcję. Aby Twój komentarz został od razu opublikowany na naszych łamach zachęcamy do darmowej rejestracji!

Nasz facebook

Ciekawostka

Postać historyczna

Losowe zdjęcie

Historia

Inne

Copyright © 2006-2016 by histurion.pl. Korzystając z portalu akceptujesz regulamin.