Strona główna Redakcja Współpraca Źródła historyczne Konkursy

Zarejestruj / Zaloguj

DOŁĄCZ DO NAS!

i odkryj historię w najnowszym wydaniu

Dołącz do społeczności histurion.pl, zakładając nowe konto lub logując się poprzez portal facebook.

  • Poznaj innych miłośników historii
  • Odkrywaj historię i poznawaj dzieje postaci historycznych
  • Poznawaj historię z pierwszej ręki ściągając źródła historyczne z naszej bazy
  • Przejrzyj spersonalizowane dane historyczne, np. które postaci historyczne obchodzą z Tobą urodziny

Rejestracja


Załóż nowe konto

LUB
Załóż nowe konto z



Jesteś już użytkownikiem?    Zaloguj się

Zaloguj się w serwisie histurion.pl

Możesz zalogować się w naszym serwisie podając swój adres e-mail oraz hasło podane podczas rejestracji. Możesz również zalogować się poprzez portal facebook.


Nie mam jeszcze konta



Zaloguj się z

Załóż nowe konto w serwisie histurion.pl



Bestiariusz grecki

2008-06-04 | Autor: Paweł Bąkiewicz



Centaur jest postacią tak dobrze znaną, że z pewnością każdy zna jego wygląd: do połowy postać konia (z kopytami, ogonem, sierścią; słowem z całym ekwipunkiem), a druga jego połówka jest wyglądu ludzkiego.

Centaury ukochały boga Dionizosa (podobnie jak satyrowie). Biegały za jego rydwanem bijąc w bębny oraz grając na piszczałkach. Jednak były to stworzenia wpół dzikie, bez jakiejkolwiek ogłady.

Najmędrszym centaurem był stary kopytny Hejron. W młodości często towarzyszył Artemidzie w polowaniach, a na starość zajmował się wróżbiarstwem, gimnastyką, a zwłaszcza medycyną. To pod jego opiekę został oddany bóg chorych, Asklepios. Do groty Hejrona po rady ściągali wszyscy: od ludzi, na bogach kończąc. Cieszył się niezwykłą popularnością i szacunkiem. To głównie dzięki jego autorytetowi, książę Tesalski Pejritoos zaprosił na ucztę weselną kilkunastu centaurów. Hejron jednak był ewenementem. Zaproszeni kopytni, nie powstrzymali się i zaczęli rozboje. Walka była z nimi trudna, gdyż ci celowali w walce poprzez liczne napady jakich się dopuszczali. W końcu udało się pokonać dzikusów, którzy zostali przepędzeni z Tesalii. Pozostał tylko jeden Hejron.

Wygnańcy w większości powrócili do swego boga, Dionizosa, tworząc jak gdyby kawalerię boga wina. Później walka Pejritoosa i Tezeusza (który również był zaproszony na ucztę) z centaurami stała się natchnieniem dla rzeźbiarzy greckich.

W kolejny mit, związanym z centaurami, wplątany jest słynny siłacz Herakles. Bowiem pewnego pięknego poranka centaur Nessos porwał żonę atlety, Dejanirę, najprawdopodobniej urzeczony jej pięknem. Herakles jednak w moment się zorientował i wypuścił celną strzałę w kierunku Nessosa. Umierający centaur polecił Diapirze, że jego krew jest niezawodnym eliksirem miłosnym. Naiwna kobieta posłuchała jego rady. Uprała herkulesową koszulę w wodzie wraz z krwią przebiegłego kopytnego. Atleta założywszy ją nie miał szans. Nie od miecza, nie od ognia tylko od własnej, naiwnej żony zginął waleczny i niepokonany bohater.


Któż nigdy nie słyszał o sławetnym cerberze? Jest on bodaj jednym z najbardziej popularnych i znanych bestii mitologicznych. Jako ulubieniec, a zarazem najbliższy przyjaciel Hadesa (rzymskiego Plutona) mieszka w podziemiu umarłych - Tartarze. Ma postać wielkiego psiska, o czarnej sierści i ogniu w oczach. Od zwykłego czworonoga różni go jednak ilość głów, których cerber posiada aż trzy. Kiedy dusze zmarłych przepływają przez piekielne rzeki : Acheron, Styks i Kokytosu wychodzi ze swojej kryjówki i zaczyna boleśnie szczekać. Plotka głosi, że aby go uspokoić należy rzucić mu ciasteczko pieczone na miodzie. Zresztą jest to niekonieczne, gdyż dla wchodzących jest niezwykle uprzejmy. Jednak niech jakaś mało przezorna dusza spróbuje uciec z powrotem na zimie. O!, wtedy robi się nie ciekawie. Z pozoru miły trzy-głowy pies, zamienia się w straszną bestię, a jego postać spowija ognista aura. Rzuca się na uciekiniera przewraca go, tłamsi łapami, szarpie i wlecze w najgłębsze czeluście piekieł.

Najsławniejszym mitem związanym z Cerberem są prace Herkulesa. Siłacz postradawszy zmysły pozabijał swoją żonę i dzieci. Wyrocznia delficka, do której przybył, szukając pokuty, rozkazała mu udać się do króla Eursteusa i wypełnić dwanaście prac, jakie władca mu zleci. Ostatnią z nich było uprowadzenie Cerbera z piekieł i przyprowadzenie go na ziemie. Wziąwszy swój najlepszy przedmiot pracy - maczugę, śmiało ruszył w czeluście podziemia. Drogę do psiska zablokował mu nie kto inny jak sam Hades, władca Tartaru. Herakles jednak błyskawicznie wypuściwszy strzałę, dotkliwie zranił nieśmiertelnego. Podobno pan piekieł musiał udać się na sam Olimp, aby tam medyk niebieski opatrzył jego ranę. . Tymczasem bohater odszukał cerbera, który ze strachu zaszył się w najciemniejszy kąt podziemia. Psisko broniło się rozpaczliwie, lecz Herakles trzymał je mocno, aż wyprowadził na światło dzienne. Wtedy cerber spokorniał i tylko wył żałośnie. Nie był przyzwyczajony oddychać powietrzem ziemi. Dwunasta, ostatnia praca została wykonana. Siłacz mógł uwolnić czworonoga. Powróciwszy do Tartaru, ze skomleniem przywarł do nóg Plutona, jakby prosząc żeby go więcej nie wypędzano na świat, gdzie pali się takie jaskrawe słońce.


Chimajra była jednym z najdziwaczniejszych potworów. Z przodu z paszczą lwa z tyłu potworne, smocze skrzydła, a jakby tego było mało pośrodku kozi ogon. Z jej paszcz buchał straszliwy ognień. Najwięcej kłopotów ze szkaradą miał król Licjii, Iobates, gdyż to jego państwo potwór obrał sobie na ojczyznę. Podwładni bezradnego króla chowali się po domach na choćby tylko jedną pogłoskę, że zbliża się Chimajra. Ta bowiem często lubiła odbyć krwiożerczą wycieczkę. Iobates wysyłał przeciw bestii wiele zastępów wojsk, ale żadne nie powróciły cało.

Belfron, wnuk sławetnego Syzyfa, pojechał do króla Projtosa gdzie spotkał podstarzałą królewnę. Nic dziwnego więc, że młodzieniec odpierał zaloty lubieżnej staruchy. Rozłościło ją to tak, że oskarżyła przed królem, że Belfron chciał ją porwać. Tchórzliwy Projtos bał się jednak osobiście wydawać wyroku, bez dowodów. Wysłał więc młodzieńca do Iobatesa, wręczając mu zapieczętowany list, w którym znajdował się nań wyrok śmierci. Nic nie wiedzący Belfron ruszył w podróż. Iobates przeczytawszy list postanowił wykonać jego polecenie w sposób niezwykle chytry i dyskretny. Rozkazał bowiem bohaterowi zabić Chimajrę, która napastuję pobliską ludność. Miał ruszyć następnego dnia. Wieczorem Belfron pomodlił się do Ateny i usnął. Zbudziwszy się zobaczył obok siebie złote wędzidło a na zewnątrz usłyszał ryk konia. Wyszedłszy z domu zrozumiał o co chodzi. Otóż Atena przyszła mu z pomocą zsyłając skrzydlatego rumaka. Z nowym towarzyszem bohater wyruszył na bój.

Walka była ciężka i zażarta. Jednak Belefron fruwając w powietrzu był po za zasiegiem kłów Chimajry. Bohater natomiast raz po raz kłuł potwora długą lancą. W końcu wbił mu ją w gardziel, a żeleźce stopiło się z powodu buchającego ognia, zalewając wnętrze bestii, która nie miała żadnych szans ratunku.


Na początku świata rasa Cyklopów została strącona w bezdenne czeluście Tartaru, przez Uranosa, pierwszego boskiego władcę wszechświata. Później jednak Zeus uwolnił ich aby go wsparli w wojnie ze swoim własnym ojcem Kronosem. Obecnie są zatrudnieni w kuźni Hefajstosa (rzymskiego Wulkana) aby kuli pioruny dla władcy Olimpu. Jednak niektóre cyklopy osiadły na ziemi, np. na wyspie Polifema ...

Kto czytał Odyseję nazwa Polifem mówi mu już wszystko. Ale po kolei ...

Cyklop jest istotą potwornego wzrostu i niezwykle dzikiego i barbarzyńskiego wyglądu. Cechą charakterystyczną jest to, że cyklopy mają tylko jedno oko pośrodku czoła.

Pewnego dnia Odyseusz po długiej wędrówce, którą przebył od Troi, przybił do brzegu nieznanego lądu. Postanowił rozejrzeć się na nowym terenie. Nie wiedział wówczas, że wyspa na, którą trafił była zamieszkana w całości przez cyklopów. Najpotężniejszym z nich był Polifem, syn samego boga morskich otchłani, Posejdona. Odyseusz zabrawszy towarzyszy, trochę zapasów i bukłak wybornego wina ruszył na rozeznanie. W końcu trafił do potężnej groty. Wszystko w niej było olbrzymi : stół, krzesła, meble. Po namyśle podróżnicy postanowili poczekać na przyjście gospodarza. Nie była to najlepsza decyzja. Ten przyszedł pod wieczór, zaganiając trzodę owiec do jaskini. Zobaczywszy ludzi, rzucił się na nich i pochwyciwszy dwóch z nich zjadł ich ze smakiem. Resztę postanowił zostawić na później. Samemu Odyseuszowi obiecał zjeść go ostatniego. Sprytny bohater podziękował za ten zaszczyt i ofiarował mu bukłak wybornego wina, który zabrał ze statku. Olbrzym pierwszy raz spotkał się z tak wybornym trunkiem. Jak to często bywa, za pierwszym razem wypija się zbyt dużo. Tak też było w przypadku Polifema. Cyklopowi zakręciło się w głowie i padł z hukiem na podłogę zbity z nóg. Towarzysze musieli działać. Odyseusz znalazł drewniany kołek na stole. Wsadził go do ognia. Rozżarzoną bronią wydłubał cyklopowi jedyne oko. Pijany olbrzym jednak poczuł ten straszliwy ból. Wrzasną nieludzkim rykiem, aż jaskinia zatrzęsła się w posadach. Jednak nie mógł pochwycić swoich oprawców. Ci zręcznie unikali niezgrabnej łapy cyklopa. Zrezygnowany gigant usiadł w końcu przy wyjściu. Odyseusz zdobył się na kolejny fortel. Przywiązał siebie i swoich towarzyszy do brzuchów owiec, jakie w tym czasie wychodziły z jaskini. Oślepiony olbrzym nie zorientował się kiedy Odyseusz wyszedł z groty. Jedyną możliwością zemsty na sprytnym żeglarzu była dla Cyklopa prośba do swoich ziomków o wymierzenie sprawiedliwości. Było już jednak zapóźni. Odyseusz już odpływał. Rozjuszonym cyklopom pozostało tylko ciskanie kamieniami za odpływającym statkiem ...


W Etolii panował Olineus z żoną Alteą. Ogarnęło ich szczególne szczęście, gdy królowa powiła syna Meleagera. Jednak siódmego dnia po narodzinach chłopca, Eltea miała niezwykły sen. Wydało się jej, że do izby weszły trzy Mojry boginie przeznaczenia i ustały przy ognisku. Kloto dała Meleagremu dzielność, Lachezis siłę nadludzką, a Tropos rzekła, że będzie niezwykle odporny na wszystkie obrażenia i będzie żył tak długu, dopóki głownia w owym ognisku nie spali się do końca. Wtedy właśnie żona króla przebudziła się. Chwyciwszy ową głownie, zgasiła ją i wsadziła ją do okutej skrzyni. Czas płynął. Meleager, podrósł rodzicom na pociechę. Po niezwykle obfitych żniwach król Olineus składał dziękczynne ofiary. Co moment pod ostrzem noża ofiarnego padały kozły, przeznaczone na ofiarę. Oddano wszystkim bóstwom po kolei cześć i chwałę, zapomnieli jednak o Artemidzie. Ta rozgniewawszy się wpędziła na włości królewskie, dzika pokaźnych rozmiarów, który niszczył plony, zabijał ludzi. Nawet budowle zmieniał w gruzy. Królewski syn, był wtenczas w kwiecie wieku. Chciał dostać zaszczyty na równi z wybawieniem ojczyzny. Młodzian rozesłał posłańców po całej Grecji zaproszeniem na wielki polowanie. Ze wszystkich kierunków przybywali herosi: Tezeusz, pogromca Minotaura wraz z Pejritoosem, Peleus ojciec Achillesa i wielu, wielu innych. Gdy poczyniono niezbędne przygotowania zjawił się nieoczekiwany gość. Atalanta ubrana w męską zbroję. Uzbrojona po zęby. Była ona królewską córką, ale ojciec pragnął tylko synów. Więc małą córeczkę wyrzucił w niedostępne góry by umarła. Tam jednak niedźwiedzica wykarmiła ją własną piersią. W barłogu zwierzęcym znaleźli ją łowcy, którzy zgładzili jej zwierzęcą matkę. Po jakimś czasie jeden z jej opiekunów zaczął się do niej zalecać, ale on uciekła i postanowiła na zawsze zostać panną. Królewskiemu synowi natomiast Atalanta przewróciła w głowie. Nazajutrz o brzasku poszli na polowanie. Była wtedy ostra zima łatwo więc było znaleźć ślady zwierza. Cały las kaledoński otoczono żołnierzami. Zaczęto krzyczeć, bić w miedziane bębny, aby wypłoszyć ofiarę. Nic jednak takiego nie stało. Wieczór już był więc odłożono łowy na jutro. A to co upolowano dawano na rożen, psy dostały co większe kości. Gdy pierwszy promyk słońca poświecił na ziemię usłyszano hałasy. Powstały więc myśliwi, wzięli broń i stanęli na czatach. I usłyszano potężny trzask łamanych drzew. W końcu przedarł się przez knieje. Wyglądał przerażająco. Kły posiadał wielkości szabli, a śnieg miażdżył potężnymi krokami, jakby zmiatał z powierzchni ziemi zastępy żołnierzy. Był wielki jak góra, miał straszne czerwone ślepia. Atalanta strzeliła odyńcowi w oko. Dzik rozzłoszczony skoczył w miejsce skąd wyszła strzałą, ale zaraz został zasypany gradem oszczepu. Wtedy rzuciły się na niego psy. Potwór bronił się rozpaczliwie, ale przecież słabł z utraty coraz większej ilości krwi. Ostatni cios zadał Meleager. Trafił w samo serce. On został zwycięzcą i jemu należała się skóra dzika. Lecz ten zaślepiony miłością do córki królewskiej, oddał jej łeb dzika jako wynagrodzenia za pierwszą strzałę. Do ofiarodawcy przypadli wujowie. Bracia Alteii z wyrzutami i pogróżkami. W wyniku kłótni, wywiązała się bitwa, w której wujowie padli martwi. Królowej niezwłocznie doniesiono o tragedii. Wysłuchała opowieści spokojnie, następnie wstała a otwarłszy skrzynię wzięła głownie przeznaczenia i rzuciła w płomienie. W tejże chwili Meleager począł się słaniać i zaczęło strasznie palić go we wnętrznościach. Osunął się na ziemię poodmykawszy oczy. Umarł.


Władca świata Uranos i jego żona Gaja spłodzili liczne potomstwo. Wśród nich znaleźć można : cyklopów (rzymskich kiklopów), sturękich i najmłodszych, tytanów. Bezwzględny pan nieba i ziemi obawiał się jednak swoich silnych potomków. Strącił więc ich w czeluście Tartaru. Jednak taka zbrodnia nie mogła ujść mu płazem.

Współczująca matka, Gaja nie mogła dłużej znosić jęków bólu własnych dzieci, dobywających się z podziemia. Uknuła więc spisek wraz z tytanem Kronosem, którego ominęła straszna kara jaka spadła na jego ziomków. Olbrzym zaczaił się więc na Uranosa i zadając mu ranę haniebną stalowym sierpem strącił despotę z piedestału. Z krwi która wyciekła z rany powalonego boga zrodziły się trzy straszne boginie zemsty (Erynie o wężowych włosach). Pokonany władca przekazał jednak swojemu oprawcy nie najlepszą przepowiednie...

Od zwycięstwa nad Uranosem na tronie świata zasiadł Kronos wraz ze swoją małżonką Gają. Nie spełnił jednak woli matki i większość braci pozostawił w otchłani Tartaru. Ciążyła na nim, wyżej wspomniana przepowiednia; miał on bowiem, jak Uranos, zostać pokonany przez własnego potomka. Podejrzliwy bóg nie mógł powstrzymywać się od popędów seksualnych, więc każde narodzone dziecko pożerał. W taki sposób do wnętrzności okrutnego olbrzyma trafiło pięcioro rodzeństwa. I tym razem miłość matki była ponad wszystko. Gdy narodziła szóste dziecko nie mogła dopuścić aby i je stracić. Podała Kronosowi kamień zawinięty w pieluchy do pożarcia, twierdząc, że jest to jego właśnie narodzony syn. Ponury bóg nie zwietrzył podstępu. Tymczasem Zeus, został zesłany na ziemię, gdzie mógł wychowywać się w spokoju ...

Gdy dorósł był gotowy na walkę ze swym okrutnym rodzicielem. Poradził wpierw matce aby podała Kronosowi środek wymiotny. W taki oto sposób uwolniło się pięciu młodych bogów: Hades, Posejdon, Hera, Demeter i Hestia. Zaczęła się krwawa walka.
Zeus zajął góry Olimpu, a jego przeciwnik szczyty gór Otrys. Wojna była okrutna i wyczerpująca. Pomiędzy sobą walczyły dwie potężne armie. Starcie trwało już blisko dziesięć lat a szala zwycięstwa nie przechyliła się na żadną korzyść. Zeus postanowił uwolnić sturakich i cyklopów, którzy od tej pory wykuwali bogu ogniste pioruny. Z nowymi zastępami władca Olimpu ruszył do kolejnego starcia. Bitwa była przeraźliwie zaciekła. Jednak wojsko Zeusa zaczynały przeważać, a to głównie za sprawą piorunów, które ich władca niemiłosiernie ciskał w stronę wroga. Pan śnieżnej góry w końcu zwyciężył i wypełnił straszliwą przepowiednie...


Syrena jest stworem morskim, który normalnie ma postać pół ptaka-pół człowieka (coś w rodzaju Harpi). Jednak posiadają zdolność przemiany w piękną i urzekającą kusicielkę. To właśnie ten drugi obraz jest nam znany chociażby z herbu stolicy. Syreny żyły na ostrych skałach u wybrzeży. Posiadały piękny, i niezwykle melodyjny głos, powodując całkowite otępienie u marynarzy, którzy zapomniawszy o wszystkim, rozbijali się o głazy. W pobliżu tych dziwnych stworzeń zawsze jest pełno ludzkich szkieletów.

Odyseusz podróżujący do Itakii musiał przepłynąć kiedyś obok wyspy, siedziby syren. Wiedział jednak jakie niebezpieczeństwo się czai w tych piekielnie pięknych uwodzicielkach. Kazał więc zalepić towarzyszom uszy woskiem, aby ci nie słysząc syreniego śpiewy, nie byli podatni na jego urok. Sam Odyseusz postanowił jednak nie zaprzepaścić jedynej szansy. Kazał się przywiązać mocnymi, marynarskimi liniami do masztu i nakazał aby nikt pod żadnym pozorem nie próbował go odwiązać. Chociażby sam błagał o to. Kiedy łódź podpłynęła bliżej syreny rozpoczęły swój śmiertelny śpiew. Załoga jednak nic nie słyszała. Odyseusz tym czasem rwał się i szarpał potwornie. Krzyczał i rozkazywał aby go rozwiązano. Nikt go jednak nie słuchał. Dzięki temu fortelowi grupie podróżników udało się jak nikomu uniknąć tego śmiertelnego niebezpieczeństwa. Odyseusz natomiast mógł się poszczycić tym, że jako jedyny, żyjący człowiek, słyszał cudowny syreni śpiew.



Strona : [ 1 ] [ 2 ] [ 3 ]


Podziel się!
        
Przeczytaj również...

Wyraź swoje zdanie :

Komentujesz jako użytkownik niezarejestrowany - gość. Z tego powodu, zanim komentarz pojawi się na stronie będzie musiał zostać zaakceptowany przez naszą redakcję. Aby Twój komentarz został od razu opublikowany na naszych łamach zachęcamy do darmowej rejestracji!

109 celnych komentarzyDodaj komentarz
Użytkownik


Dodano: 2006-11-23
jęli Pegaz to miano konia to wszędzie powinien być napisany wielką literą.
Redaktor


Dodano: 2007-01-09
Warto by dodać do tego opisu jeszcze jedną rzecz. Według mitów gdy ktoś rozgniewał Pana, krzyczał on tak, że każdego ogarniał strach, który nazwano od jego imienia "panicznym" (stąd też słowo "panika").
Redaktor


Dodano: 2007-01-10
W mitologii greckiej Pan (grec. Πάν) to bóg strzegący pasterzy oraz ich trzody.

link do obrazka


Ma tułów i twarz mężczyzny, jest cały owłosiony, ma kozie nogi, ogon, brodę, uszy i rogi. Posiada wiele cech satyra. Wywodzi się z archetypu rogatego bóstwa związanego z kultem zwierząt. Mitologia grecka nie jest zgodna co do pochodzenia Pana. Niektóre podania twierdzą, że jest on synem Zeusa, a inne przypisują jego spłodzenie Hermesowi. Podaje się, że matką Pana była nimfa rzeczna.
Imię Pana, według mitów, wzięło się od greckiego słowa wszystko, zawartego w stwierdzeniu, że jest on odrażający dla wszystkich bogów. W Rzymskim panteonie bogów Pan jest znany jako Faunus.
Kult Pana wywodził się z greckiej krainy nazywanej Arkadią. Żyły tam prymitywne ludy górali, które nie były poważane wśród Greków, podobnie jak ich bóg. Jego kult stał się silniejszy w świecie helleńskim, po panowaniu Aleksandra Wielkiego. Życie pasterzy było w tym czasie w greckich miastach uważane za sielankową idyllę, co prowadziło do kultu ich boga Pana.
Pan ma zdolność do wywoływania nagłego uczucia strachu u przebywających samotnie osób - stąd pojęcie "panicznego strachu" (panikon deima).
Najsłynniejsza legenda na temat Pana dotyczy instrumentu muzycznego, znanego jako fletnia Pana. Syrinks była piękną nimfą, córką króla Ladona, ubóstwianą przez satyrów i inne leśne duchy. Kiedy pewnego dnia wracała z polowania, przypadkiem natknęła się na Pana. Uciekła, a Pan podążył za nią i dopadł ją na brzegu rzeki. Jedyną pomoc mogła uzyskać od rzecznych nimf, więc kiedy Pan zaczął ją obłapiać, została zamieniona w rzeczną trzcinę. W tym momencie powiał wiatr i ze źdźbeł trzciny dobył się przepiękny dźwięk. Pan zerwał trzciny i zrobił z nich instrument, który nazwał syringą.
Echo była nimfą, posiadającą dar pięknego śpiewu oraz tańca. Jej zalety wzbudzały zachwyt w każdym mężczyźnie. To zdenerwowało lubieżnego Pana, który polecił swoim wiernym ją zabić. Echo została rozerwana na strzępy i rozrzucona po ziemi. Bogini ziemi, Gaia, zebrała szczątki Echo, z których wydobywał się głos powtarzający jej ostatnie słowa. Niektóre wersje tego mitu podają, że Pan i Echo, mieli wcześniej jedno dziecko - Iambe.
Pan zakochał się też kiedyś w nimfie zwanej Pitys, która została zamieniona w sosnę, aby przed nim uciec.
Pan jest znany ze swojej jurności i często był przedstawiany z Priapem w stanie erekcji. Wierzono, że Pan najczęściej uwodził swoimi wdzięki nadobne dziewice i nieśmiałych pasterzy, ale jego najbardziej udana miłość to orgie z siostrami Meneidami. Zaspokoił je wszystkie na raz, co często przedstawiano w sztuce, pokazując całe stado Panów spółkujących z siostrami.
Pewnego razu Pan postanowił porównać swoje muzyczne zdolności z Apollem i wyzwał go na pojedynek. Apollo grał na lirze, a Pan na fletni. Sędzią miał być górski bóg Tmolus. Oczywiście Apollo wygrał, tylko jeden ze słuchaczy, Midas, wolał muzykę kozionogiego pokraki. Wywołało to złość Apolla, który zamienił uszy Midasa w ośle.
Król Midas strasznie wstydził się swoich nowych uszu, więc kazał swojemu fryzjerowi, zrobić sobie odpowiednie uczesanie, zakrywające wielki powód do kpin. Midas zagroził temu artyście poważnymi konsekwencjami, jeżeli wyjawi jego sekret. Jednak fryzjer nie mógł wytrzymać, więc wykopał wielki dół i wykrzyczał do niego całą historię, a potem przykrył go trzciną. Rośliny potem się rozrosły tworząc wielki łan szepczący słowa Król Midas ma ośle uszy.
Wiele wskazuje na to, że podczas przejścia Rzymian na chrześcijaństwo Pan został uznany za najbardziej bezecny element pogańskiej kultury. Stał się archetypem Szatana, który w późniejszych wiekach spółkował często z czarownicami. Seks stał się tematem tabu i przeniósł się ze świątyń do najciemniejszych zakamarków ludzkich domostw.
Jednak dzisiaj, kiedy w Europie moda na płonące stosy już przeminęła, Pan znowu jest czczony. Niektórzy neopoganie (m.in. wikanie, jako jednej z możliwych postaci Rogatego Boga) oddają mu cześć jako symbolowi męskiej sprawności.
link do monety

Moneta: Grecja, Tracja - Pantikapea, 310-305 p.n.e. 2,33 g, 14 mm.
Awers: Głowa młodego Pana w prawo.
Rewers: Protom Pegaza w prawo.
Katalog: Sear # 1702.
Użytkownik


Dodano: 2007-01-23
Mój ulubiony piesek. ;) Powracają wspomnienia, gdy czytałam wszystko, co traktuje o Hadesie, państwie zmarłych i mitach, które się z nimi łaczyły...
Użytkownik


Dodano: 2007-01-23
Nie ma to jak ego - wystarczy, że ktoś odgadnie Twoją zagadkę, a Ty popełniasz samobójstwo. ;)
Cóż, popełnię bluźnierstwo, ale grecki Sfinks bardziej cieszy oczy niż egipski. Zwłaszcza, że ten drugi często przeraża swoim ogromem i tajemniczością.
Użytkownik


Dodano: 2007-01-29
Bardzo podoba mi się tekst o Cerberze. Chyba wszyscy interesowaliśmy się grecka mitologia w dzieciństwie (przynajmniej w moim otoczeniu tak było). Obecnie przerzuciłam się na starożytny Egipt oraz Majów, Azteków i Inków, ale grecka mitologia na zawsze pozostała w moim sercu. Cerber zresztą był wykorzystywany (^^) w licznych książkach i filmach, więc miło poczytać coś co trzyma się oryginału.
Użytkownik


Dodano: 2007-01-29
Czyli zawsze trzeba uważać co i gdzie śpiewa. ^^ Fajnie, że zebrałeś na stronie wszystkie potworki mitologiczne Greków. Dobrze się to czyta.



Strona nie została odnaleziona!


Niestety szukana przez Ciebie strona nie została odnaleziona, czyli wystąpił znienawidzony przez wszystkich błąd 404. Istnieją dwa wytłumaczenia; możliwe, iż szukana strona została usunięta lub przesunięta, albo po prostu źle wpisałeś/aś adres URL. Ale niestety istnieje też ryzyko, iż to my coś 'sknociliśmy' (oby nie!) w kodzie strony i zakradł się tzw. "bug", czyli po polsku robal. Koniecznie daj nam o tym znać; skopiuj link z paska przeglądarki i wyślij go na adres: naczelny[malpa]histurion.pl    Wspólnie oczyśćmy histuriona ze wszelkich błędów/robaków!

Nasz facebook

Ciekawostka

Postać historyczna

Losowe zdjęcie

Historia

Inne

Copyright © 2006-2016 by histurion.pl. Korzystając z portalu akceptujesz regulamin.