Strona główna Redakcja Współpraca Źródła historyczne Konkursy

Zarejestruj / Zaloguj

DOŁĄCZ DO NAS!

i odkryj historię w najnowszym wydaniu

Dołącz do społeczności histurion.pl, zakładając nowe konto lub logując się poprzez portal facebook.

  • Poznaj innych miłośników historii
  • Odkrywaj historię i poznawaj dzieje postaci historycznych
  • Poznawaj historię z pierwszej ręki ściągając źródła historyczne z naszej bazy
  • Przejrzyj spersonalizowane dane historyczne, np. które postaci historyczne obchodzą z Tobą urodziny

Rejestracja


Załóż nowe konto

LUB
Załóż nowe konto z



Jesteś już użytkownikiem?    Zaloguj się

Zaloguj się w serwisie histurion.pl

Możesz zalogować się w naszym serwisie podając swój adres e-mail oraz hasło podane podczas rejestracji. Możesz również zalogować się poprzez portal facebook.


Nie mam jeszcze konta



Zaloguj się z

Załóż nowe konto w serwisie histurion.pl



Bitwa pod Ausculum

2007-10-15 | Autor: Piotr Radziejewski



Po bitwie pod Herakleą obie strony konfliktu przeżyły „chwile zwątpienia”. Rzymianie wiedzieli, że na dłuższą metę wygrają z Pyrrusem, ale ceną tego będzie życie wielu żołnierzy i spustoszenie części Italii. Władca Epiru zaś zorientował się, że republika wystawia nowe oddziały szybciej, niż on je zwycięża, a jego własna armia kurczy się i słabnie. W tej sytuacji Rzymianie wysłali poselstwo do Tarnetu, głównie w celu wykupu jeńców, ale też wybadania możliwości zawarcia pokoju.


Negocjacje


Na czele rzymskich wysłanników stał Gajusz Fabrycjusz Luscinus, bardzo honorowy człowiek słynący z uczciwości. W Tarencie doszło z jego udziałem do paru sytuacji odzwierciedlających różnice w mentalności Greków i Rzymian. Pyrrus zaoferował Fabrycjuszowi wielkie bogactwa za wyjawienie tajemnic państwowych republiki, ten jednak z pogardą odrzucił tę propozycję. Tak zaimponowało to królowi, że uwolnił część jeńców bez okupu. W ramach rewanżu chciał jednak nastraszyć Fabrycjusza jednym ze swoich słoni. On jednak spokojnie obejrzał ryczącego olbrzyma i stwierdził, że ani skrzynie złota ani potwory nie robią na nim wrażenia. Rzymskich dyplomatów podjęto również wystawną ucztą. Podczas niej dworzanin Pyrrusa Kineas opowiadał Fabrycjuszowi o filozofii Epikura, nakazującej korzystać z przyjemności życia i unikać trosk. Ten zaś odpowiedział: „Oby tylko Pyrrus i Samnici, jak długo będą z nami walczyć, chcieli hołdować tym zasadom”. Grekom trudno było zrozumieć Rzymian, naród, w którym nawet arystokraci myśleli jak prości, uczciwi chłopi.


Delegacja Fabrycjusza zajmowała się jednak nie tylko wzbudzaniem konsternacji wśród Hellenów. Rozpoczęto wstępne rozmowy pokojowe. Wkrótce Pyrrus wysłał swojego zaufanego człowieka Kineasa do Rzymu. Doszło tu do dyplomatycznego zgrzytu, ujawniającego kolejne różnice w zwyczajach i wyznawanych zasadach. Poseł króla zabrał ze sobą skrzynkę kosztowności, które, zgodnie z hellenistycznymi obyczajami, miały być darem dla drugiej strony rozmów. Gdy w jak najlepszej wierze chciał rozdać je senatorom, ci zareagowali wielkim oburzeniem i odmówili przyjęcia prezentów. Przyjęli to po prostu jako bezczelną próbę przekupienia władz republiki. Dla Rzymian nie do pomyślenia było przyjmowanie cennych darów od ludzi, z którymi prowadziło się wojnę. Po tym nieprzyjemnym incydencie Kineas przedstawił propozycję Pyrrusa – Rzym miał oddać całą południową Italię i uznać niepodległość „Wielkiej Grecji”. W zamian władca Epiru oferował sojusz i militarną pomoc w walce z wrogami. To, co nastąpiło chwilę potem było przełomowym momentem w dziejach Rzymu i zadecydowało o tym, że republika stała się ekspansywnym mocarstwem. Wystąpił Appiusz Klaudiusz Caecus, sędziwy niewidomy senator, wcześniej wielokrotny konsul, kierujący podbojem terenów na południu. Był on największym zwolennikiem polityki imperialnej, a wszystkie jego dotychczasowe działania miały na celu przekształcenie Rzymu z wojowniczej chłopskiej republiki w prawdziwe mocarstwo. Przemówienie jakie wygłosił przeszło do legendy. Dostojny starzec mówił, że jedna porażka nigdy nie rzuci Rzymu na kolana, a oddanie południa Pyrrusowi będzie obrazą pamięci przodków, którzy walczyli o te ziemie. Stwierdził, że przyjęcie warunków króla Epiru oznacza stanie się niewolnikami. Na koniec zaś powiedział, że jeśli Pyrrus chce negocjować, musi najpierw opuścić Italię. Mowa Appiusza, popis kunsztu oratorskiego, została entuzjastycznie przyjęta. Wniosek o zawarcie pokoju odrzucono, a Kineasowi kazano opuścić Rzym. Wrócił do swego władcy z niczym, a zapytany o wrażenie, jakie wywarł na nim senat, powiedział, że jest jak zgromadzenie królów – dumnych, hardych i wyniosłych. Niedługo potem Pyrrus dowiedział się, że Rzym zawarł przeciw niemu przymierze z Kartaginą, która miała wysłać do walki swoją potężną flotę. Szykowała się walka na dwa fronty.


Drugie podejście


Pyrrus rozumiejąc, że Rzymianie nie zawrą pokoju i są zdeterminowani walczyć do końca, zaczął przygotowania do dalszych działań wojennych. Aby opłacić armię nakładał na Tarentczyków kolejne, bezwzględnie ściągane podatki. Ci mieli już serdecznie dosyć „wyzwoliciela” i zastanawiali się, czy nie lepiej było jednak poddać się Rzymianom. Pyrrus, włączywszy do swojej armii oddziały Samnitów i innych ludów italskich, wyruszył z Tarentu. Chciał wprowadzić w życie nowy plan – skoro nie powiodło się zastraszenie przez marsz na Rzym, postanowił zacząć systematyczny podbój. Liczył, że utrata ważnych terenów skłoni w końcu Rzymian do zawarcia pokoju. Epiroci po raz drugi pomaszerowali na północ. Republika jednak nie czekała i wysłała im naprzeciw swoje legiony. Do bitwy doszło w 279 r. p.n.e. pod Ausculum w Apulii.


Armie przeciwników


Rzymskie wojska dowodzone przez konsulów - Publiusza Decjusza Musa i Publiusza Sulpicjusza Saverrio - były typowymi oddziałami republiki, takimi jak walczące pod Herakleą. Podstawę stanowiła podzielona na trzy formacje piechota legionowa, a niezbyt liczna jazda pełniła rolę pomocniczą. Dokładny opis takich wojsk znajduje się w artykule „Armia rzymska w czasach republiki”. Pod Ausculum Rzymianie mieli ok. 40 000 żołnierzy, z czego ok. 3000 jazdy.

Pyrrus, wzmocniony posiłkami od swoich nowych sprzymierzeńców, dysponował w 279 r. p.n.e. największą armią podczas swojej italskiej kampanii. Jednak mimo znacznego wzrostu liczebności, jej siła była przeciętna. Falangici, ciężka jazda i inne elitarne hellenistyczne formacje (opisałem je w artykule o bitwie pod Herakleą) zostały mocno przetrzebione w poprzednim starciu i teraz stanowiły tylko część wojsk. Coraz więcej było oddziałów italskich, przysłanych głównie przez Samnitów i Lukanów. Były one uzbrojone i zorganizowane podobnie do Rzymian, ale ze względu na słabsze wyszkolenie miały niższą wartość bojową. Pyrrus nie dowodził wcześniej takimi wojskami i dopiero uczył się ich wykorzystania. Chcąc nie chcąc, musiał wystawiać je w głównej linii bojowej, bo jego Epirotów było już zwyczajnie za mało. Król miał do swojej dyspozycji 35 – 40 000 żołnierzy, z czego dużą część (zapewne kilkanaście tysięcy) stanowili Samnici i inni wojownicy italscy. Wspierało ich 19 lub 20 słoni bojowych (jeden być może zginął pod Herakleą). Wojska te miały więc liczebność podobną lub nieco niższą niż Rzymianie.


Przed starciem


Tym razem to Rzymianom udało się zająć dogodne pozycje, a Epiroci mieli być stroną atakującą. Legiony ustawiły się nad rzeką Aufidus, której brzegi były strome, a teren dalej nierówny i częściowo zalesiony, a więc trudny dla falangi i słoni. Rzymski dowódca zastanawiał się też, czy nie wykorzystać przeciw wrogom... magii. Rzymski rytuał devotio polegał na poświęceniu własnego życia przez wodza, co miało zagwarantować zwycięstwo Rzymianom (obrzęd ten opisałem dokładniej w osobnym artykule). Ród Decjuszy słynął z dokonywania devotio – ojciec i dziadek Publiusza ponieśli śmierć w ten sposób, ale ich wojska zwyciężyły. Gdy wieści o tym rytuale doszły do epirockiej armii, wzbudziły spore zaniepokojenie. Pyrrus, obawiając się psychologicznego oddziaływania obrzędu, kazał poinformować żołnierzy, jak będzie ubrany wódz mający go dokonać i zabronił go zabijać. Publiusz Decjusz dowiedział się o tym i zrezygnował z devotio. Przygotował za to plan defensywnej bitwy, wykorzystujący ukształtowanie terenu.


Pierwszy dzień bitwy


Pyrrus widział, że teren w okolicach Ausculum jest niesprzyjający dla jego wojsk. Nad Aufidusem stała w bojowym szyku cała rzymska armia. Decjusz słusznie uznał, że najlepiej będzie bronić się nad samym brzegiem, kiedy wrogowie będą rozproszeni po przeprawie. Na wszelki wypadek kazał wznieść mocno ufortyfikowany obóz na równinie za obecnymi pozycjami. Król Epiru zastanawiał się nad rozwiązaniem. Rzeka była płytka i można było sforsować ją w bród, ale problemem było to, że zdezorganizowane oddziały wpadłyby prosto na gotowe do walki manipuły. Sarissoforoi nie mieliby szans w takim starciu. Monarcha doszedł wreszcie do wniosku, że musi odwrócić jakoś uwagę rzymskich sił i przerzucić swoje najlepsze jednostki w innych miejscach, tak jak zrobił to Aleksander nad rzeką Hydaspes. W centrum szyku, na wprost Rzymian ustawił więc swoich italskich sojuszników, a na skrzydłach podzielone na dwie grupy formacje epirockie.


Rozstawienie obu armii do bitwy pierwszego dnia



Strona : [ 1 ] [ 2 ] [ 3 ]


Podziel się!
        
Przeczytaj również...

Wyraź swoje zdanie :

Komentujesz jako użytkownik niezarejestrowany - gość. Z tego powodu, zanim komentarz pojawi się na stronie będzie musiał zostać zaakceptowany przez naszą redakcję. Aby Twój komentarz został od razu opublikowany na naszych łamach zachęcamy do darmowej rejestracji!

3 celne komentarzeDodaj komentarz
Użytkownik


Dodano: 2008-02-05
Wg. mnie termin "pyrrusowe zwycięstwo" został wymyślony przez kronikarzy rzymskich żyjących wiele lat po tych wydarzeniach. Chcieli je poprostu ubarwić. Ale to jest tylko moje skromne zdanie :P
Użytkownik


Dodano: 2008-04-11
Pyrus z całą pewnością był genialnym dowódcą. Terminu " pyrusowe zwycięstwa" nie należy kojarzyć z nieudolnością Pyrusa, był to raczej efekt braku rezerw, małej ilości elitarnych jednostek a przecież wiemy że rzymianie to wszystko mieli, przyczynami mogli być również niechętni obywatele, brak pieniędzy. W tej bitwie człon armii stanowili wojownicy z Italii których styl walki różnił się od Greckiego i było to z pewnością utrudnienie dla Pyrusa. Niestety tak się złożyło że los rzucał same kłody pod nogi Pyrusa.
Użytkownik


Dodano: 2008-05-16
Podoba mi się w Twoich artykułach, że przedstawiasz kulisy każdej bitwy, a nie skupiasz się tylko na podstawowych faktach. Co do Pyrrusa,to trzeba przyznać, że był bardzo dobrym strategiem. Do końca mógł jednakpolegać tylko na swoich własnych wojskach, a z naturalnych przyczyn nie mógł uzupełniać strat w tak szybko jak Rzymianie.

Nasz facebook

Ciekawostka

Postać historyczna

Losowe zdjęcie

Historia

Inne

Copyright © 2006-2016 by histurion.pl. Korzystając z portalu akceptujesz regulamin.