Strona główna Redakcja Współpraca Źródła historyczne Konkursy

Zarejestruj / Zaloguj

DOŁĄCZ DO NAS!

i odkryj historię w najnowszym wydaniu

Dołącz do społeczności histurion.pl, zakładając nowe konto lub logując się poprzez portal facebook.

  • Poznaj innych miłośników historii
  • Odkrywaj historię i poznawaj dzieje postaci historycznych
  • Poznawaj historię z pierwszej ręki ściągając źródła historyczne z naszej bazy
  • Przejrzyj spersonalizowane dane historyczne, np. które postaci historyczne obchodzą z Tobą urodziny

Rejestracja


Załóż nowe konto

LUB
Załóż nowe konto z



Jesteś już użytkownikiem?    Zaloguj się

Zaloguj się w serwisie histurion.pl

Możesz zalogować się w naszym serwisie podając swój adres e-mail oraz hasło podane podczas rejestracji. Możesz również zalogować się poprzez portal facebook.


Nie mam jeszcze konta



Zaloguj się z

Załóż nowe konto w serwisie histurion.pl



Bitwa pod Bibrakte

2007-12-28 | Autor: Piotr Radziejewski



W 59 r. p.n.e. Juliusz Cezar został mianowany namiestnikiem Galii Przedalpejskiej i Galii Narbońskiej na okres 5 lat. Jego zadaniem była ochrona tych prowincji oraz umacnianie rzymskich wpływów pośród plemion galijskich w regionach formalnie niezależnych od republiki. Już wkrótce nowy namiestnik i jego legiony mieli stanąć w obliczu wielkiego niebezpieczeństwa.


Wędrówka Helwetów


Helweci byli jednym z najbardziej wojowniczych plemion galijskich. Lud ten żył na terenach dzisiejszej północnej Szwajcarii. Ubogie ziemie pośród gór ledwo pozwalały im się utrzymać, trudno też było wyruszać stamtąd na wyprawy wojenne, więc od dawna myśleli o opuszczeniu ojczystych stron. Wykorzystał to ambitny wielmoża Orgetoryks, rzucając hasło marszu do Galii i podbicia nowych, lepszych ziem. Już wkrótce okazało się, że Orgetoryks chciał w rzeczywistości podstępem zdobyć władzę królewską wśród Helwetów i kiedy wyszło to na jaw prawdopodobnie popełnił samobójstwo, aby uniknąć egzekucji. Mimo to pomysł wędrówki plemienia, która dla niego miała być tylko środkiem zyskania wpływów, zyskał dużą popularność. Już niebawem rozpoczęto przygotowania do wielkiej wyprawy. Wiosną 58 r. p.n.e. niemal cały lud Helwetów opuścił rodzinny kraj. Spaliwszy swoje osady ruszyli w drogę, planując opanować ziemie Santonów nad Atlantykiem. Istniały tylko dwie drogi – jedna ciężka i niebezpieczna, u stóp gór Iura na prawym brzegu Rodanu oraz druga znacznie łatwiejsza, na brzegu lewym. Helweci wybrali drugi szlak. Prowadził on przez tereny rzymskiej Galii Narbońskiej...

Droga do Galii

Gdy Juliusz Cezar dowiedział się, że Helweci planują przemarsz przez jego prowincję, natychmiast opuścił Rzym i przybył do Genavy (dzisiejszej Genewy). Tam kazał zburzyć most na Rodanie, w stronę którego kierowali się Helweci. Zarządził też pobór do wojska, aby wzmocnić swe niezbyt liczne siły (w Galii Narbońskiej stacjonował tylko jeden legion). Barbarzyńcy nie chcieli walczyć z Rzymianami, jednak Cezar uznał, że koniecznie trzeba ich zatrzymać i nie pozwolić im na zdobycie nowych ziem. Uważał, że wtedy staliby się zbyt silni i zagroziliby rzymskim wpływom w Galii. Konfrontacja z Helwetami była więc nieunikniona.

Wkrótce do Cezara przybyli helweccy posłowie, prosząc o pozwolenie na przejście przez jego prowincję i zapewniając, że nie mają wrogich zamiarów wobec Rzymu. Namiestnik udał, że przychylnie podchodzi do ich próśb i kazał przyjść po ostateczną odpowiedź w idy kwietniowe. W rzeczywistości szykował się do zatrzymania Helwetów. Po zburzeniu jedynego mostu kazał umocnić i obsadzić wojskiem brzegi Rodanu wszędzie, gdzie możliwa była przeprawa. Kiedy helweccy wysłannicy wrócili do Cezara, oświadczył on, że Rzymianie nie mają w zwyczaju przepuszczać kogokolwiek przez swe ziemie. Barbarzyńcy za wszelką cenę chcieli przeprawić się przez Rodan, próbowali więc desperacko sforsować rzekę na tratwach i łodziach. Ufortyfikowane pozycje legionistów na brzegach były jednak nie do przełamania. Najlepsza droga do Galii pozostała zamknięta.

Helwecki najazd

Chcąc nie chcąc, Helweci musieli przejść przez ziemie Sekwanów. Udało im się wyjednać neutralność tego plemienia, ale droga sama w sobie była długa i ciężka. W końcu przebyli góry Iura, rozpoczynając swój planowany marsz na podbój Galii. Hordy wojowniczych Helwetów uderzyły na ziemie Eduów, rabując i siejąc spustoszenie. W dodatku do wędrującego plemienia dołączyły siły Bojów i Tulingów, pragnących wzbogacić się na łupieżczej wyprawie. Zaatakowani Eduowie mieli tylko jedno wyjście – poprosić o pomoc Rzymian. Ich posłowie przybyli do Cezara, przekonując go, że jako wiernym przyjaciołom Rzymu należy im się obrona. Namiestnik uznał, że nie może dopuścić do ekspansji Helwetów i podboju plemion sprzymierzonych z republiką. Ściągnąwszy legiony z północnej Italii i sformowawszy nowe jednostki, ruszył za Alpy na spotkanie wroga.

Wojska Cezara wkroczyły do kraju Eduów na początku czerwca 58 r. p.n.e. Rzymianie szybko nawiązali kontakt z Helwetami. Zaskoczyli barbarzyńców gdy przeprawiali się oni na tratwach przez rzekę Arar (dziś Saona we Francji). Nagłym uderzeniem zniszczyli część sił wroga, które nie zdążyły jeszcze przedostać się na drugi brzeg, tak, że pozostali nie mogli przyjść im z pomocą. Mimo to Helweci ciągle stanowili zagrożenie, mając wielokrotną przewagę liczebną nad rzymskimi oddziałami. Dzień po pierwszym starciu Cezar nakazał zbudować most i przerzucił swą armię za Arar. Rzymianie ruszyli w pościg za wrogami, dążąc do decydującej bitwy. Przez ponad dwa tygodnie nie nadarzyła się jednak dogodna okazja do rozpoczęcia walki. Legionistom kończyły się zapasy żywności, więc wódz postanowił skierować się do pobliskiego Bibrakte (obecnie Autum) – największego miasta sprzymierzonych Eduów – aby tam zaopatrzyć wojska. Helweci widząc, zawracających Rzymian, uznali, że przestraszyli się oni i rozpoczęli odwrót. Wódz Dywikus nakazał ruszyć za oddziałami Cezara, licząc, że uda się zniszczyć uchodzącego rzekomo wroga, rozbijając jego kolumnę marszową. Do bitwy miało więc dojść w zupełnie innych warunkach niż oczekiwał rzymski dowódca.


Armie przeciwników

Podczas kampanii przeciw Helwetom Cezar dysponował sześcioma rzymskimi legionami. Cztery z nich złożone były z doświadczonych weteranów, a dwa z niedawno powołanych rekrutów. Poza ciężką piechotą legionową namiestnik miał też lżejsze formacje auxilia oraz kawalerię (w dużej mierze złożone z galijskich sojuszników). Dokładny opis legionów i oddziałów posiłkowych zawarłem w artykule „Armia rzymska po reformach Mariusza i Cezara”. Liczebność wojsk republiki pod Bibrakte wynosiła ok. 30 000 ludzi.

Wojownicy helweccy odróżniali się nieco od większości barbarzyńców. Choć również nie posiadali jednolitego uzbrojenia ani umundurowania i nie słynęli z wielkiej dyscypliny, to walczyli w szyku, a nie bezładną masą. Większość Helwetów wyposażona była w duże tarcze oraz długie włócznie i formowała falangę. Ta zwarta formacja była trudna do rozerwania i pozwalała bardzo skutecznie walczyć bronią drzewcową. Poza tym część wojowników helweckich oraz Bojów i Tulingów uzbrojona była w topory lub miecze. Barbarzyńcy posiadali też dość silną jazdę. Liczebność wrogów Cezara pod Bibrakte jest trudna do oszacowania. W wędrówce brało udział całe plemię Helwetów, a więc olbrzymia, kilkusettysięczna horda (368 000 według Cezara). Nie wiemy dokładnie, ilu było samych wojowników, którzy ruszyli za kierującymi się do stolicy Eduów Rzymianami. Cezar ocenił liczebność zdolnych do noszenia broni mężczyzn na ok. 92 000.

Bitwa

Do starcia doszło pod koniec czerwca 58 r. p.n.e. Oddziały Cezara ustawione w kolumnę marszową podążały drogą do Bibrakte, gdy w pewnym momencie tylna straż dostrzegła nadchodzących Helwetów. W pewnej odległości za wojownikami podążały tabory i reszta członków plemienia. Nagłe pojawienie się barbarzyńców zaskoczyło rzymskiego wodza, zdołał on jednak na poczekaniu obmyślić plan działania. Swoją kawalerię wysłał naprzeciw wrogom, aby jak najbardziej opóźnić ich nadejście, a resztę armii ustawił w tym czasie na pozycjach obronnych. W miejscu tym po obu stronach drogi znajdowały się wzgórza, więc Cezar kazał swoim ludziom zając jedno z nich. W pierwszej linii ustawił cztery legiony weteranów (każdy w formacji acies triplex – z kohortami w trzech rzędach), a za nimi, bliżej szczytu wzniesienia dwa pozostałe oraz lekką piechotę auxilia. Legioniści pospiesznie zrzucili bagaże (każdy dźwigał ponad 20 kg różnego sprzętu) w jedno miejsce na tyłach i stanęli w szykach. Jednocześnie wozy taborowe dalej jechały drogą w stronę Bibrakte, aby oddalić się z pola walki. W tym czasie rzymska jazda walczyła już (czy też raczej pozorowała walkę) z Helwetami. Oczywiście nie była w stanie zatrzymać tak licznego wroga, więc gdy legiony były już gotowe, wycofała się i skierowała do taboru, aby osłonić go przed ewentualnym atakiem. Barbarzyńska armia szybko dotarła do pozycji Cezara. Helwecka piechota uformowana w falangę ruszyła pod górę aby uderzyć na ustawione tam legiony. W czasie gdy zbliżały się najeżone włóczniami szeregi, rzymski wódz przemówił krótko do swych żołnierzy, zagrzewając ich do boju. Kazał też zabrać swojego wierzchowca, a także konie wszystkich oficerów, aby pokazać legionistom, że z tej walki dla nikogo nie ma ucieczki, a jest tylko zwycięstwo lub śmierć. Legioniści czekali, szykując pila. Helwecka falanga była już blisko, gdy runął na nią grad pocisków. Ciężkie „przeciwpancerne” oszczepy rzucane z wyżej położonych pozycji zadały barbarzyńcom potworne starty. W dodatku wielu Helwetów straciło tarcze – rzymskie pociski wbijały się w nie tak, że nie można ich było wyciągnąć, więc wielu wojowników odrzucało obciążone osłony, które tylko przeszkadzały. „Salwy” oszczepów w mgnieniu oka rozproszyły i zdezorganizowały falangę. Zanim Helweci zdążyli ją uporządkować i na powrót ustawić szeregi, legioniści ruszyli do kontrataku. Zbiegając w dół zbocza, uderzyli z impetem na przeciwników. Krótkie gladiusy były idealne do walki w zwarciu, w przeciwieństwie do włóczni i długich mieczy barbarzyńców. Rzymianie szybko rozbili helwecką piechotę, która zaczęła uciekać na wzgórze po przeciwnej stronie drogi. Zachęcony sukcesem Cezar nakazał ruszyć za nimi i legioniści zeszli ze wzniesienia, które zajmowali (dwa legiony rekrutów i oddziały pomocnicze zostały na swoich pozycjach). Zaraz potem sami zaatakowali pagórek, na który uszli Helweci i gdzie przegrupowywali się, aby kontynuować walkę. Nagle jednak nad legionami zawisło śmiertelne niebezpieczeństwo. Okazało się, wrogowie nie wprowadzili jeszcze do walki całych sił. Stanowiący tylną straż Bojowie i Tulingowie dopiero teraz pojawili się na polu bitwy. Kilkanaście tysięcy barbarzyńców runęło na flankę Rzymian. Niebezpieczeństwo zażegnano dzięki szybkiej reakcji Cezara, który wydał rozkaz zmiany ustawienia. Ogromną rolę odegrało perfekcyjne wyszkolenie legionistów, którzy szybko i sprawnie wykonali dość skomplikowany manewr – kohorty stanowiące trzecie linie legionów przesunęły się na zagrożone skrzydło i ustawiły pod kątem prostym do reszty szyku (rzymska armia ustawiona była teraz w kształt obróconej litery L). Na pomoc legionistom przyszła też część jazdy, wspierając piechotę w odpieraniu flankującego ataku wroga. Walka była długa i zaciekła, ale ludzie Cezara stopniowo zyskiwali przewagę. Choć barbarzyńcy byli znacznie liczniejsi, napierali z dwóch stron i atakowali z góry, zwyciężyli lepiej uzbrojeni i wyszkoleni Rzymianie. Linie Helwetów pękły pod kolejnym uderzeniem legionów. Wśród wojowników Dywikusa wybuchła panika i rzucili się oni do bezładnej ucieczki. Wielu umknęło z pola walki, część zaś ukryła się wśród swoich wozów taborowych, z których szybko uformowali coś w rodzaju obronnego wału. Konieczność obrony swoich rodzin i dobytku chyba podniosła determinację barbarzyńców, bo twardo bronili się aż do wieczora, obrzucając Rzymian pociskami zza wozów i odpierając ich ataki wręcz. Helweci ponosili jednak w tej walce znacznie większe straty niż lepiej wyposażeni legioniści. W końcu ludzie Cezara przełamali obronę i wdarli się za prowizoryczne umocnienia. Wojownicy, którzy próbowali jeszcze walczyć zostali szybko wybici. Opór został stłumiony. Jak ocenia Cezar, 140 000 członków plemienia uciekło, pozostali zginęli, albo zostali pojmani. Nie da się dokładnie określić strat po obu stronach. Helweci mogli stracić nawet kilkadziesiąt tysięcy wojowników. Legionistów poległo niewielu (posiadali znacznie lepsze uzbrojenie ochronne niż barbarzyńcy), choć sporo było rannych. Żołnierze Cezara wzięli do niewoli zapewne ponad 100 000 ludzi (w większości niezdolnych do walki).

Skutki Bitwy

Bitwa na drodze do Bibrakte miała ogromne znaczenie dla całej kampanii przeciw Helwetom, rozstrzygając ją na korzyść Rzymian. Siła militarna tego plemienia została doszczętnie zdruzgotana w jednym starciu. Ze względu na swoich rannych i dużą liczbę jeńców Cezar nie mógł od razu ruszyć w pogoń za pokonanymi. Pościg za Helwetami rozpoczęto dopiero trzy dni później, ale nie miało to już żadnego znaczenia. Zdziesiątkowani i przerażeni barbarzyńcy sami wysłali do Rzymian posłów, błagając o pokój. Zwycięski namiestnik postawił twarde warunki, ale Helweci nie mieli wyboru. Zgodzili się wrócić do swej ojczyzny wraz z Tulingami (Bojowie zostali osiedleni w krainie Eduów). Ich plan zdobycia dominacji w Galii legł w gruzach. Cezar nie dopuścił do zachwiania równowagi w regionie i zabezpieczył rzymskie wpływy.

Starcie Rzymian z Helwetami w 58 r. p.n.e. pokazało wyższość legionów, które pobiły liczniejszych barbarzyńców i to nie bezładny tłum, ale nienajgorzej zorganizowane wojska walczące w szyku. Było to pierwsze starcie, w którym Cezar zmierzył się z barbarzyńcami dysponującymi tak znacznymi siłami, a jego talent dowódczy został wystawiony na naprawdę ciężką próbę. Pozwoliło mu to lepiej poznać słabe punkty przeciwników i przekonało go, że przewaga liczebna nie jest najważniejsza, a decydująca jest dyscyplina i wyszkolenie żołnierzy oraz sprawne dowodzenie. Doświadczenia te miały wkrótce okazać się bardzo cenne podczas podboju Galii...



Podziel się!
        
Przeczytaj również...

Wyraź swoje zdanie :

Komentujesz jako użytkownik niezarejestrowany - gość. Z tego powodu, zanim komentarz pojawi się na stronie będzie musiał zostać zaakceptowany przez naszą redakcję. Aby Twój komentarz został od razu opublikowany na naszych łamach zachęcamy do darmowej rejestracji!

6 celnych komentarzyDodaj komentarz



Strona nie została odnaleziona!


Niestety szukana przez Ciebie strona nie została odnaleziona, czyli wystąpił znienawidzony przez wszystkich błąd 404. Istnieją dwa wytłumaczenia; możliwe, iż szukana strona została usunięta lub przesunięta, albo po prostu źle wpisałeś/aś adres URL. Ale niestety istnieje też ryzyko, iż to my coś 'sknociliśmy' (oby nie!) w kodzie strony i zakradł się tzw. "bug", czyli po polsku robal. Koniecznie daj nam o tym znać; skopiuj link z paska przeglądarki i wyślij go na adres: naczelny[malpa]histurion.pl    Wspólnie oczyśćmy histuriona ze wszelkich błędów/robaków!

Nasz facebook

Ciekawostka

Postać historyczna

Losowe zdjęcie

Historia

Inne

Copyright © 2006-2016 by histurion.pl. Korzystając z portalu akceptujesz regulamin.